zdejmij skrzydła i zostań plując w wieczność błękitom
to co ludzkie zachowaj niech nie liczy się czas
komu nieba przychylić kogo zabrać przed świtem
dławiąc bielą czerwienie chwili nakazać trwaj
dotknij stopą podłogi tak zwyczajnie jak wczoraj
o nic więcej nie proszę jeden dzień za sto lat
zdetonujmy szampana wszak toastu to pora
powiedź dłonią po udzie zanim zatrze się szlak
obierz mnie z cielesności jak owoce na stole
potem w całość poskładaj nadaj formę i kształt
a gdy noc się przesypie przypiąć puch ci pozwolę
zwrócę słowom znaczenie znów nauczę się spać
to co ludzkie zachowaj niech nie liczy się czas
komu nieba przychylić kogo zabrać przed świtem
dławiąc bielą czerwienie chwili nakazać trwaj
dotknij stopą podłogi tak zwyczajnie jak wczoraj
o nic więcej nie proszę jeden dzień za sto lat
zdetonujmy szampana wszak toastu to pora
powiedź dłonią po udzie zanim zatrze się szlak
obierz mnie z cielesności jak owoce na stole
potem w całość poskładaj nadaj formę i kształt
a gdy noc się przesypie przypiąć puch ci pozwolę
zwrócę słowom znaczenie znów nauczę się spać
2011