sen już oprószył co zbyt słone
w
ciasnej przestrzeni czarnej dziury
w
ciebie się wtapiam pod obronę
chociaż
zamarzam każdym piórem
już
paraoddech z bryły lodu
rzęsy
otula jak w kokonie
maleńkich
sopli co z milionów
igieł
powstają zimnym plonem
sen
powyzbierał wszystkie krople
jeszcze
w lodową przekuć zbroję
zdążył
nim spadłam z pierwszym soplem
prosto
w wyśnione nagle dłonie
ciepło
gorąco już mnie nie ma
spływam
po tobie nic tu po mnie
tropią
się tropy na enterach
jakbym
nie mogła płynąć wolniej
united states of me
a jednak
sama
dla siebie jestem klonem
wśród
setek kopii żadna pełna
żadnej
ze sobą nie zabiorę
czytając
własną z obcych twarzy
idę
nie wiedząc w którą stronę
nic
więcej już się nie wydarzy
sen
już oprószył co zbyt słone
2013