w obcych dłoniach powstaje w równie obcych dojrzewa
kiedyś twoich niedawno dziś zabrakło kołyski
na kamieniach w pył sczeźnie między tutaj a teraz
gdy brzeg tęskni do brzegu echo staje się wszystkim
jest jak most który łączy i jak rzeka co dzieli
mnie od ciebie tymczasem choćbyś pił nie ubędzie
ile wody upłynie ile mąki młyn zmieli
ile razy zapomnisz nim zginiemy w tym pędzie
haustem zmierzyć tęsknotę cień bez cienia z daleka
spróbuj wpław chyba łatwiej trudno wierzyć na słowo
nagle jednak pojmuję czas przez palce przecieka
by wciąż idąc do przodu palić mosty za sobą
2012