nic
nas nie łączy poza kablami
poza
dzień dobry i do widzenia
halo tu ziemia
uchem przywieram
spacją
bez planet bramą bez bramy
portem
a w porcie rzucam kotwicę
wzrokiem
wędruję po akapitach
gdzie
nas zastanie jutro – nie pytam
ile
nam czasu dane – nie liczę
liczą
się tylko głodne godziny
wypite
do dna noce jak wino
ciasne
i ciemne chwile na wynos
wynoś
mnie ponad choćby dla chwili
choćby
się miało zamknąć nad nami
ciało
niebieskie oko windowsa
bardziej
już przecież nie będę obca
mniej
mnie nie będzie w tobie niż zanik
znika
tu-teraz kręci się w głowach
zanim
upłynę jedną wśród wielu
krążę
kablami to w krwioobiegu
wizje
i fikcje bajty i słowa
2013