niebo znów niżej i opada
cięższy jest step od słów-kamieni
weź mnie z tej drogi zanim sama
w skalną pustynię się zamienię
ile minęło sur kto zliczy
odkąd ty lasem ja doliną
ile przepadło chwil na niczym
niczym nie będąc poza chwilą
kto zyska więcej a kto straci
głowę przy spacji gilotynie
komu nie dane będzie trafić
w ciszę ten jako cisza minie
jak szukać śladu kiedy stopy
nie dotykały nigdy ziemi
gdzie znaleźć trop i jak fenotyp
pośród stu fikcji wyodrębnić
chromy jest ten kto z pięciu zmysłów
szkiełko uczynił albo oko
i badać ślady chciałby wespół
kroku dotrzymać moim krokom
choć nie staniemy oddech w oddech
nigdy dość blisko puls przy tętnie
wizja wciąż sączy się przewodem
a obraz krzyczy uwierz we mnie
czy to obsesja czy precedens
w biegu wydarzeń wytłoczony
czy może tylko prawdą jestem
która jak świat ma cztery strony
2013(iman)