Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cutting... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cutting... Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2012

cutting





Konsumpcjonizm wydawał się martwym spojrzeniem na sztukę.
Zgromadzeni przestali podziwiać wyeksploatowane piękno, koncentrując uwagę na wycinanych wzorach. Poplamione sączki nieodmiennie lądowały w koszu. Nikt się nie spieszył, a jedynym rozpoznawalnym dźwiękiem był odgłos przełykanej śliny. Maniakalny Kaligraf posługiwał się skalpelem z precyzją godną chirurga i na świat przychodziły sprawnie, jedna po drugiej.
Litery. W starogermańskim narzeczu, używanym zbyt rzadko, by ktokolwiek pamiętał, co znaczą, zadawały kłam opus dei gapiów. Jak dermatologiczny rejestr skaz przekazywały informacje o pochodzeniu i odwiecznych korelacjach najpodlejszych ze stworzeń. Tu ślad się urywa. Znaczenia rozpadają się na symbole. Symbole na gesty. Wycięte najwcześniej przestały już ociekać, a popyt na kontrowersję nie malał, lecz, wręcz przeciwnie, wzrastał z każdą spływającą po skroni kroplą.
Co robić, gdy oczywistym staje się mieszanie smaków? Dochodzi czwarta i przezroczysty, żółtawy płyn zmywa resztki zaschniętych spekulacji. Cut me up, baby, cut me up.




2011