ciężarny
kosmos zieje blagą
strąca
jak pył z galaktyk przyszłych
byty
co w odbyt cielca włażą
kurczy
się świat w jelicie kryszny
boli
ta myśl że jesteś stamtąd
i
nigdy tutaj nie docierasz
strach
się odkłada grubą warstwą
w
miękki kręgosłup kaskadera
zanurza
ręce bóg-proktolog
w
grafolitycznych czarnych dziurach
połową
sapiens trochę homo
zaciąga
szkłem literatura
piszesz
wiersz martwy jak roboty
Lema
wypuścił ktoś na flukta
gdzie
przewodnikiem tylko dotyk
z dotyków mosty chciałbyś utkać
żadnej
idei w takim wierszu
dla
chwil nieciągłych brak koncepcji
rodzi
się wreszcie błysk - horrendum
-
w panegiryzmu lichy prześwit
buntem
przeciwko rozumowi
pisać czy mieć
zapytasz lustro
ufnie szukając drugiej strony
-
lustro odpowie ci czeluścią
2016