Mieliśmy po dwadzieścia lat i żadnych wioseł. Tylko perforowana mijaniem łódka
wolumetrycznie podpierała dziobem ciężką od gniazd strzechę. Wypływaliśmy
dopiero wtedy gdy wszystko było już dowyobrażone: jezioro w pełnej gotowości
posłuszne cumy i wreszcie wierny brzeg niezmiennie ten sam odkąd ostatni raz
skończyłam osiemnaście lat. Pamiętam jak uczyłeś mnie przygarniać bezpańskie
ryby a ja nie miałam sumienia konsumować naszych dziewiczych relacji ani
tych krótkich średnio przypadkowych rzutów okiem rozpełzających się po pięcioinii faux pas jak kiepska improwizacja. Wszystko było niczym dopóki wierzyłam że
to nie zmarszczki lecz wiry a łódka wcale nie nabiera wody.
Dobijaliśmy. Najtrudniej postawić stopę na lądzie podźwignąć gorzki ciężar
czterdziestej drugiej wiosny i wlokąc tren wstydu udawać że jesteś tylko synem.
Ostatni lęg dawno opuścił gniazda.
wolumetrycznie podpierała dziobem ciężką od gniazd strzechę. Wypływaliśmy
dopiero wtedy gdy wszystko było już dowyobrażone: jezioro w pełnej gotowości
posłuszne cumy i wreszcie wierny brzeg niezmiennie ten sam odkąd ostatni raz
skończyłam osiemnaście lat. Pamiętam jak uczyłeś mnie przygarniać bezpańskie
ryby a ja nie miałam sumienia konsumować naszych dziewiczych relacji ani
tych krótkich średnio przypadkowych rzutów okiem rozpełzających się po pięcioinii faux pas jak kiepska improwizacja. Wszystko było niczym dopóki wierzyłam że
to nie zmarszczki lecz wiry a łódka wcale nie nabiera wody.
Dobijaliśmy. Najtrudniej postawić stopę na lądzie podźwignąć gorzki ciężar
czterdziestej drugiej wiosny i wlokąc tren wstydu udawać że jesteś tylko synem.
Ostatni lęg dawno opuścił gniazda.
2011