kurde. strasznie ubolewam ostatnio nad waszą megalomanią. ty, ty i ty.
o, i nawet ty. przeglądacie się w moich literach, rośniecie w pewność siebie, w
złudzenia rośniecie, że ktokolwiek uniósłby ten ciężar. pssst! pstrykam
was w nos, jednego po drugim, na osi czasu nie ma miejsca na tłum. nie tłumaczę
- piszę następny pocisk. przeciągam grzbiet konstruując rakietę klawisz-dendryt. tracicie
końcówki. jednego z was tylko nie dotykam wcale, nie sięgam, nie sięgnę,
niech się wbija w nadprzestrzeń. niech trwa. bo wstajemy, myślimy, dotykamy, a
słowa przechodzą nas jak ciarki od pleców do pleców. no więc właśnie.
okrutnie ubolewam nad tym, że znów zobaczysz w nim siebie. uwierzysz w siebie.
urośniesz. choć przecież i tak pochłonie cię bliżej nieokreślona przeszłość.
2014