załamuje ręce pod ciężarem skarg
łamią się gałęzie mocniej zgina kark
słowa-jabłka rodzi i choć liści brak
łamią się gałęzie pod ciężarem zdań
wodą metafora kropka - słońca garść
sęki zamiast oczu a na plecach garb
owoc marnotrawny - żal - przedwcześnie spadł
z sęków zamiast oczu gorzka płynie łza
choćby pestkę po nim kropkę słońca gram
choćby gdzieś pod korą zapulsował ślad
lepi kształt z pamięci pamięć rysy zna
takt matczynej pieśni wyszeleści wiatr
rozdrapywać łyko do czerwonych strug
szukać jedynego pośród jabłek stu
lepić kształt z pamięci gdy dokoła tłum
czas leczyć żywicą znowu wciąż i znów
rozdrapuje łyko znowu wciąż lecz któż
szuka wiatru w polu gdy dokoła już
zgniłe leżą prawdy po korzeni próg
i na każdej prawdzie białej pleśni puch
spadły kalendarze deszcz roztopił druk
z ziemi ssie czekanie z pestek składa wróć
owoc marnotrawny - wegetacji clou
wrócił lecz po drzewie wiatr usypał grób
z liści wspomnień kory resztę rozwiał gdzieś
pieśnią o gałęziach - nieś się pieśni nieś
2012
