Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezon... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezon... Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2014

sezon



wiosna to taka pora roku, kiedy nad moim blokiem, prócz gołębi, samolotów, wron, kawek, samolotów, srok i samolotów, zaczynają pojawiać się kaczki. wcale nie sznurem, o nie! najczęściej w pojedynkę - wiadomo, łódź miastem singli i kulejącej demografii. latają ciężko, z wysiłkiem, jakby to nie serce pompowało im krew do naczyń, a właśnie uderzenia skrzydeł. zamierają na pobliskich łęgach, których jeszcze nie ma w tym roku i - kto wie - może już nie będzie, z racji bezśnieżnej zimy. tak czy inaczej, wybierają sobie miejsca w ostatnich zielonych częściach aglomeracji: stawach, stawikach czy, chociażby, wypełnionych deszczówką i glonem zewnętrznych basenach fali. adaptacja do nowego otoczenia przebiega nader szybko i pomyślnie. znajdują sobie zajęcie. ciężka to praca, nurkować w poszukiwaniu niczego. ale kaczki są uparte, a możliwe, że zwyczajnie głupie, trąc dziobem kolejny raz o dno. mijają dni - pamięć gatunkowa pozwala przetrwać najchłodniejszy początkowy miesiąc. środowisko zagęszcza się, zdobywanie pokarmu przychodzi z łatwością, wieczory stają się ciepłe i puste, noce ciągle zbyt młode, by można było w nie wejść bez widma prokuratora. stawy, żywe za dnia, po zmroku zaczynają pustoszeć - to znak - zbliża się okres łowny. puby, knajpy i kluby pełne są teraz naelektryzowanych kaczek, kaczek świeżo opierzonych , bezpiórych kaczek-lemingów. przychodzą też myśliwi. każdego ranka pływa po stawie coraz mniej samców i samic, a jednak jeszcze długo, długo nic się nie zmienia. nadal obserwuję, jak przelatują nad moim blokiem, kiedy tylko zaczyna porządnie szarzeć. w pogodne dni wybieram się na spacer. liczę kaczki. te, które ocalały, posłusznie dobierają się w pary. to okres lęgu.




2014