co z ciebie zostało puszczony na wietrze
opadłeś upadłeś nie anioł nie człowiek
latawiec karmiony zjełczałym powietrzem
klątw zaklęć i błagań kroplonych spod powiek
jak płakać po tobie gdy nigdy nie byłeś
to tylko widzenie to wstążka i sznurek
tembr głosu bo zawył wiatr ucichł na chwilę
poderwał oderwał już niesie mnie w górę
do reszty bezgłowych urojeń w podmuchach
chcę krzyczeć krtań zgniła nie zrodzi owocu
i nie ma nikogo kto chciałby wysłuchać
nim spadnę jak gradem by zdążyć przed nocą
2012
