niesubordynowany Morfeusz nie robi przerw
na kawę. ty - owszem. to te momenty, kiedy
pozwalasz mi spać.
wtedy znów doglądam koni. obieram jabłka.
mierzę z wysokości siodła długość lasu.
spadam
od zera do nieskończoności. z nogą
w strzemieniu plecami głaszczę mech.
(na zapach kawy reaguję falami alfa)
krzyk w podczerwieni.
zapadam
głębiej. biorę na kolana Oliwkę. następnym
razem pójdzie ci lepiej - tłumaczę. wieczorami
splatamy spojrzenia w akcie desperacji.
teraz tylko dłonie. budzisz.
który to już raz dzisiaj?
czasami udaję
nabieram w płuca i zaczyna bić samo.
wychodzisz. amputowany kawałek raju
nagle znika.
na kawę. ty - owszem. to te momenty, kiedy
pozwalasz mi spać.
wtedy znów doglądam koni. obieram jabłka.
mierzę z wysokości siodła długość lasu.
spadam
od zera do nieskończoności. z nogą
w strzemieniu plecami głaszczę mech.
(na zapach kawy reaguję falami alfa)
krzyk w podczerwieni.
zapadam
głębiej. biorę na kolana Oliwkę. następnym
razem pójdzie ci lepiej - tłumaczę. wieczorami
splatamy spojrzenia w akcie desperacji.
teraz tylko dłonie. budzisz.
który to już raz dzisiaj?
czasami udaję
nabieram w płuca i zaczyna bić samo.
wychodzisz. amputowany kawałek raju
nagle znika.
2011