Dżahim
dwa kroki dalej czwarta otchłań
kipi czerwienią ust w szczelinach
szepcze mi Iblis wejdź
i zostań
jak gdyby pragnął mnie zatrzymać
Syrią się staniesz solą w oku
łzą roponośną ogniospadem
iskry rozsiejesz wszędzie wokół
cierniowy z głowy zdejmiesz diadem
wzejdą narody i z Damaszku
słońce popłynie krwawą rzeką
a zamiast muszli hen na piasku
czaszki się w popiół przyobleką
czarne wyciąga ręce Iblis
czarna się w nie wylewa ropa
ciężko mi w płucach posmak zimy
na piersiach ślady mam po stopach
oddech nie oddech para bucha
tam gdzie powinny rosnąć słowa
ślepa to prawda jest i głucha
z diabelskich sztuczek czarcich knowań
schodami w górę czytam napis
tymczasem znów nabieram pędu
posłuszna prawu grawitacji
w dół się przeleję wśród odmętów
2013