pokoi tysiąc w każdym czeka
od bezdotyków sztywna struna
na dłoń na oddech chodź nie zwlekaj
wpleć palce w dźwięki niech przesuną
pośród nich gładko jak do lędźwi
wodziłeś zwinnie jeszcze wczoraj
struna się miota gnie i pręży
odkryć następny pokój pora
zajrzyj rozkołysz śpiącą strzałę
u dwóch biegunów zniewoloną
napnij cięciwę puść z zapałem
grot złamie jabłko tuż nad głową
nim pierś opadnie otwórz trzecie
bądź ciszą w ciszy bielą w bieli
zgraj uniesienia sotto voce
z jękiem jęk dźwięku toń powieli
zabierze parą z ust ku nowym
piątym i szóstym i kolejnym
grają i kuszą byś otworzył
a zwiedzać mógłbyś tak bez przerwy
kończy się czwarty z trzech wymiarów
pokoi tysiąc w każdym czeka
twarda poduszka nędzny całun
na skroń la morte chodź nie zwlekaj
2012
2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz