Igorkowi
przy polnej drodze półmrok przysiadł
tak jak się siada przy kołysce
szarym otulił kwiaty wszystkie
gwiżdżąc dokoła nuty rozsiał
ptaki nad stawem zakwiliły
w takt tej melodii bałwochwalczej
dźwięki zgubiły ton nieznacznie
i w gładkiej tafli się odbiły
studnia je pochwyciła echem
kamień przydrożny wziął do siebie
wzruszył i zmiękł ściskając ziemię
szeptał jej zaklęć treści płoche
wspomnienie słońca dawno zgasło
noc zagarnęła hardym gestem
w szarość rzucając oto jestem
znużony półmrok błogo zasnął
szarym otulił kwiaty wszystkie
gwiżdżąc dokoła nuty rozsiał
ptaki nad stawem zakwiliły
w takt tej melodii bałwochwalczej
dźwięki zgubiły ton nieznacznie
i w gładkiej tafli się odbiły
studnia je pochwyciła echem
kamień przydrożny wziął do siebie
wzruszył i zmiękł ściskając ziemię
szeptał jej zaklęć treści płoche
wspomnienie słońca dawno zgasło
noc zagarnęła hardym gestem
w szarość rzucając oto jestem
znużony półmrok błogo zasnął
2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz