poniedziałek, 26 marca 2012

związki zawzwodowe


"I stało się z wieczora, a z jutra dzień trzeci"


w poniedziałki przygotowuję leżankę i zanim
minie upojna godzina, wiem o tobie niemal
wszystko. od konsekwencji nieotrzymanego
awansu po dokładny czas, w jakim kończysz

pracę. we wtorki zakładam czarny uniform,
koloratkę na wysokości uda - prężąc język,
spowiadasz się: co, jak, i dlaczego nie z nią.

każdej środy bywam sekretarką w okularach
absurdu. kładę na biurko i bierzesz, faktura
po fakturze, a moje usta dbają, by nie uronić

ani jednej. co czwartek zaplatam warkoczyki
i sznuruję trampki, pojękując rytmicznie, kiedy
wymierzasz mi karę, linijką na goły pośladek.

w piątki owocuję w przyspieszonym tempie.
pozwalam gryźć i smakować tę cierpkość
długich, zgorzkniałych nocy. adkrustowana
kaigrek, zsuwam się z bioder lub wymykam

na samo dno. soboty przelatuję jako ćma.
w twojej celi namiętność staje się matrycą
kopulacji. dopalasz. dwudziestu czterech
marnych godzin potrzebuję, by powstać
z popiołów. otrzepuję skrzydła i wychodzę.
wtedy mówisz:
taki lajf.


2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz