kruczyłeś mi się w gęstą noc
pod progiem oknem drzwiami
piórami tłukąc serca szyb
zawiasy mając za nic
skrzydliłeś mi się w pusty dom
choć precz krzyczałam nieraz
bo czy opowie zimny puch
jak lekka bywa ziemia
treniłeś mi się w każdą biel
gdy z ciszy sechł atrament
i rym do rymu kleił gdzieś
na bieli w białą plamę
a kiedy pierwsza z posok dnia
wybije pośród nocy
zabliźnij mi się jeszcze raz
bo nigdy nie mam dosyć
2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz