Najbardziej polubiłam te czerwone. Jak z obrazu w sypialni. I ciebie w sukience w maki – pięciolatkę wchodzącą wszystkim na głowę. Kiedy to było? Włosy nadal upinasz tak samo, jakbyś mówiła pamiętam. Pamiętasz? Uśmiechamy się do siebie, nie bacząc na deszcz. Opowiadasz. O awansie, którego znów nie dostałaś albo o tym, że było ci przykro, gdy Paweł po pracy nie wrócił do domu. I jeszcze, że wychodzisz z siebie widząc, jak przed śniadaniem daje małej czekoladki. To z miłości – tłumaczę. To z miłości – słyszę - i czuję, że nigdy nie rozumiałyśmy się lepiej. Są też inne dni. Siadasz przede mną ze znajomym błyskiem w oku. Po chwili wiem już: Julka pierwszy raz powiedziała „mamo”, a wyniki kolejnej cytologii wypadły pomyślnie.
Dziś znowu leje. Czerwonym opadły płatki, znicz przygasa – nie zaglądałaś od wtorku. Ciągle wierzysz, że patrzę z góry. Nie. Tylko tak ciebie mam i tylko tu.
Dziś znowu leje. Czerwonym opadły płatki, znicz przygasa – nie zaglądałaś od wtorku. Ciągle wierzysz, że patrzę z góry. Nie. Tylko tak ciebie mam i tylko tu.
2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz