gdzieś przed horyzontem wschód a może zachód
i gdzie po wędrówce mocniej bolą nogi
tam kolejna mila roi się od znaków
szyfrem zapisanych na bezpańskim piachu
tam Bóg ciosa krzyże nie ma za czym gonić
sięgnij po horyzont wschód a może zachód
twardy niczym woda w śmierciodajnym fatum
zanurz ręce w ciszy вітер skrzypce stroi
dźwięki i powiewy roją się od znaków
sam pośrodku stepu święć epizod braku
byłeś jesteś jeszcze tylko w twojej dłoni
wciąż pulsuje kompas wschód a może zachód
dobiec mety pierwszym triumf o gorzkim smaku
medal waży tonę dławi rytm przepony
spadasz nawet głębia roi się od znaków
kompas wypadł z dłoni chciałbyś krzyknąć ratuj
dno czas płynie wolniej w uszach tępo dzwoni
przed oczami znaki jak błysk z cyferblatu
zamiast horyzontu wschód
a może zachód
a może zachód
2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz