proch wszędzie proch ach coś uczynił
sypie mi w nozdrza wąskim torem
biała pokusa gdy motywy
za dobry omen ufnie biorę
bielmo przepadło słuch jak nowy
język znów giętki jest i miły
w niełasce ból a krwi koloryt
drąży tunele w świetle żyły
chciałeś niewinną masz zbrukaną
chlebem i solą pod przysięgą
co dzień składaną białym gramom
pustą jak nic jak coś pojemną
na obraz twój i podobieństwo
lichy podpłomyk szczypta mąki
z prochem zmieszana jedną częścią
wierzę choć druga każe wątpić
mogłaś mieć niebo lecz do piekieł
prosto podążasz ślepym torem
chociaż wyciągam dłoń do ciebie
w biegu zatrzymać cię nie mogę
mogłaś być moją i uległą
czekać posłusznie na wezwanie
albowiem jam jest prawdą jedną
i żadna inna nie powstanie
odtąd więc będziesz czekać wiecznie
ciągle o krok lecz nigdy obok
wiele upłynie wody jeszcze
gęsto się jeszcze dni naplotą
2012(iman)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz