biorę
z piany i obłoczę nad powierzchnią smutno już
ciemno
już taką ciemnością niepospolitą takim smutkiem
ekumenicznym
czystym smutkiem i kolorowym przypływ
amputuje
stopy tnie nogi poniżej kolan oddaje zawraca
zwraca
fale rozbijają się o ciszę kilka ujęć jeszcze jedno
nie
wie że ujęte nie czuje czas żeśmy go schwytali
w
to małe poręczne pudełko więziony czas pokazuje
zawsze
północ jak kompas łapię kierunek na powrót
staję
się żebrem
2013
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz