Nār
marny pirożel głową cyklonu
ja V litera napęd jądrowy
wciskam się w płuca wdzieram do komór
serca niech światło tłoczy w przewody
drgają tachiony w każdym z urojeń
falą kulistą chciałabym znowu
dotknąć zagarnąć ale po tobie
został mi tylko obraz tachionu
gęsto i duszno szybko i czasem
czasem się stajesz przyszłym niedoszłym
szklaną klepsydrą w której jak piasek
lata się sypią, zimy i wiosny
luminescencja zamki na lodzie
rzygam napalmem cztery półkule
w Nar się zlepiły już tylko ogień
liże mnie chciwie pieści mnie czule
znikam powoli morze z języków
ruch jednostajny falom przydaje
gubię się pośród jęków i krzyku
krzyczysz mi w głowie myślę zostaję
jednak to wizja zwykły iluzjon
Iblis zasłania prawdę skrzydłami
w mrok się przesączam jakby dyfuzją
2013

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz