Li'an
czym
dla mnie się staniesz
tym
będę dla ciebie
jak
pętla z korali oplotę ci szyję
ty
nogi mi spętasz agalem
nie
nimbem
i
pognasz o zmierzchu na nagie pustynie
przejdziemy
przez siebie
jak
wielbłąd przez ucho
złorzecząc
lub wielbiąc
i
w myśl tej zasady
dopóki
ty dla nas na każde skinienie
dopóty
ja czarnym Hadżarem Al-Kaby
rozbrzmiewa
ikama lecz woda wciąż sucha
zanurzę
się w tobie niech Bóg mnie wysłucha
pod
kwefem monolit
pod
kwefem chimera
nie
ciało nie dusza
minaret
jedynie
od
dawna nie klękasz
od
wieków nie prosisz
a
skrywa cię szczelnie
jak
meczet w Medynie
i
gdybym umiała oglądać bez oczu
uciekłabym
zanim obrócisz mnie
w
popiół
Zina
oko które patrzy ręka która czyni
cuda pokalane gwożdżą mnie przy tobie
w myślach smutni gońcy przez kwarcowe niwy
na kulawych osłach pędzą ku nagrodzie
isza mgłą naciąga kiedy w czterech ścianach
dłoń rozpamiętuje pełny kształt daktyla
obok tych co smaki z dawna znam i zapach
dla nich czas już przepadł słodka dżild przegniła
krąży ślepy goniec po piaszczystej niwie
wzdłuż jej nagich pleców piszę twoje imię
będę więc nagrodą zanim będę karą
nim jak daktyl uschnę
nim zostanie pestka
słodycz z ust przetoczę
prosto w nasze żyły
wierząc że choć kropla tej słodyczy przetrwa
kiedy śpię zmęczona szeptyliony zaklęć
cicho i sumiennie kują dla mnie klatkę
2020
An-Nur
a co jeśli czterech powie że widziało
świeciliśmy za dnia w sukurs idąc słońcu
czterej nas powiodą pod sędziowskie loże
ostre jak Zulfikar z szyickich proporców
czy się wtedy zlękniesz czy niczym Aisza
z podniesioną głową staniesz pośród tłumu
co przez aklamację rozbić chciał kamieniem
światło między nami jakby dość miał cudów
w li’an cztery razy wyznam że kochałem
piąty mnie przeszyje nim dokończę zdanie
słońce wzeszło cicho pnąc się po kryjomu
znów przespałam suhur - głód mnie nie nasyci
każdą chwilę skryję w ustach jak cyjanek
z podniesioną głową zaklnę na hadisy
w li’an cztery razy wyznam że kochałam
piąty przetrwam stojąc z prawdą na sztandarach
Dżalda
(chłosta)
tłum podbiega do niej
nie ma prawdy w łonie
wiemy ze zgrzeszyła
cierniem jest koronie
chociaż grzechy wyznał
to nie jego wina
krzyczy tłum na placu
winna jest dziewczyna!
sto uderzeń spadnie
jak bywało dawniej
wzdłuż jej nagich pleców
szariat skórę natnie
z brzuchem pełnym przeczuć
palę diabłu w piecu
2020
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz