to się nie zmieści w dłoni powtarzasz jak mantrę i zaciskasz
wargi uderzasz pięścią tymczasem neoświat ani drgnie więc
trudno myślisz zawracasz gubiąc znaczenia na trasie od być
do mieć przekraczasz dozwoloną prędkość bo celem tam ale
nigdy z powrotem najpierw przestaje wystarczać a po chwili
uwiera też pod językiem zaspokajasz by sprostać czas goni
fikcje mnożą się na potęgę tu już tylko głód sen to archaizm
nabiera pejoratywnego wydźwięku między jedną i kolejną z
nocy rozświetlonych na niebiesko w akcie rezygnacji kładąc
głowę do poduszki zasypiasz nie czujesz pędu kilobajtów są
tam regularnie płyną w twoich żyłach serce klika rytmicznie
wargi uderzasz pięścią tymczasem neoświat ani drgnie więc
trudno myślisz zawracasz gubiąc znaczenia na trasie od być
do mieć przekraczasz dozwoloną prędkość bo celem tam ale
nigdy z powrotem najpierw przestaje wystarczać a po chwili
uwiera też pod językiem zaspokajasz by sprostać czas goni
fikcje mnożą się na potęgę tu już tylko głód sen to archaizm
nabiera pejoratywnego wydźwięku między jedną i kolejną z
nocy rozświetlonych na niebiesko w akcie rezygnacji kładąc
głowę do poduszki zasypiasz nie czujesz pędu kilobajtów są
tam regularnie płyną w twoich żyłach serce klika rytmicznie
2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz