czwartek, 29 marca 2012

sobota



atmosfera oczekiwania od poniedziałku do piątku zagęszcza się
z każdym ruchem wskazówki mobilizującej rozbiegany niejednostajnie
tłum do coraz bardziej asynchronicznych gestów sugerujących panikę.
obciążona procesami osmozy przyglądam się tym niekonwencjonalnym
odruchom z głową pełną jeszcze nocnych autobusów bez pośpiechu
ale nie bez zniecierpliwienia po czym odwracam wzrok jednoznacznie
odmawiającym tonem zwiastującym nieuchronnie nadejście soboty.
ta mija nigdy nie nadszedłszy pozostawiając jedynie niesmak i kurz
na klawiaturze na której przecież jeszcze niecały miesiąc temu lśniły
ślady twoich linii papilarnych będące ostatnią widoczną pozostałością
po błahych integracjach i porannych sfabrykowanych zapewnieniach.
i znów od poniedziałku do piątku upływa czas przechodnich dni
pozbawionych miejsca w kruchym życiorysie a ja bez słów nazwana
nie potrafię zapomnieć i nawet nie pamiętam już skąd ten żal.



2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz