środa, 11 kwietnia 2012

kroki




w przededniu sławy nie zamykam drzwi na klucz
lecz nawet teraz czekam z rozpostartymi rzęsami
trzepocząc w niemym zaskoczeniu że to jeszcze
nie twoje kroki na schodach. tymczasem niczego
mi nie ułatwiasz kiedy wstaję z przyzwyczajenia
wpisując w letni krajobraz wszystkie zbyt hojnie
przegapione chwile pozostawione w tym domu
niczym muchy złapane na lep. przeładuj chociaż
raz  we właściwym momencie zamiast wyrzucać
seriami to co przemilczane zalega dość nachalnie
jak słowo które ciałem się stało przekazywanym
z rąk do rąk używanym przy byle okazji za drobną
opłatą i wynoszonym na piedestały. znużona
wszechobecną hipokryzją wychwytuję odgłosy
kroków by odliczać od stu ku niepoliczalności
strugi tuszu mnożyć kółka z papierosowego dymu
potykać i przewracać co łzę. zwerbowany
poklask przywdział ostatnią maskę.




2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz