doklejali cierpliwie choć zabrakło im wprawy
z drżeniem rąk gdy bezwiednie znów sięgały do rąk
przed odlotem u schyłku tak powolnym niemrawym
zbyt niewprawnym by dotrzeć suchą stopą na ląd
oto ikar wzlatuje a z ikarem idea
krucha myśl już sczerniała czerń zmieniła się w biel
nic pewnego pod słońcem nic nowego tu nie ma
skrzydła stopią się szybciej niż osiągną swój cel
nie zmienimy historii spadnie ten kto spaść umie
tysiącami ikarów płacze niebo co dnia
kapią jeden po drugim żaden z nich nie pojmuje
nie jest łatwo wyrywać czego los nie chce dać
2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz