gdzie wzrokiem sięgnąć nagie stepy
słońce rozlewa tuż nad ziemię
czerwono-smagłym płaszczem z krepy
co śniegu w połach nosi brzemię
za płaskowyżem prosto z gleby
kolce strzelają niby strzały
dzierżą kołczany ostrokrzewy
kamienne tarcze rzeźbią skały
cienie harcują w lekkim wietrze
czcza to igraszka nie ożyją
cień tylko karmi się powietrzem
i w zakamarkach światła wyje
tymczasem ego zdycha co dzień
ciągle od nowa jak narkoman
wiecznie na nowym bywa głodzie
wciąż biała z kosą czeka nowa
doceń te skały są jak schody
choćby najwyższe miały stopnie
doceń ostrokrzew niczym dotyk
dłoń co nie cofa się pochopnie
ducha zesłałem precz na stepy
by stróżem był ci i kochankiem
jednym dmuchnięciem topił śniegi
i z blaskiem słońca stawał w szranki
doceń bo taka twoja rola
wdzięczność okazać bez szemrania
bunt i pokorę łącząc w kolaż
skargi w dziękczynne psalmy składać
2013(iman)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz