Kochankowie Tadeusz Gazda
ja z dębu ty bukiem co wyrósł opodal
i plątał mi w liściach i mieszał mi w drogach
tam droga gdzie kiedyś las bujny a w lesie
wieść niesie - dwa drzewa - jak sierpień i wrzesień
tak blisko tymczasem znów w gałąź gałęzią
choć brakło korzeni ramiona się prężą
i chciałyby dotknąć lecz zaschły w bezruchu
choć drgają na wietrze w tysiącach podmuchów
nic po tym - posłuchaj - bo chociaż wiatr wieje
i krąży jak ptaki ode mnie do ciebie
nie wtłoczy nam soków na powrót do łyka
po korze mój Boże ostatni ślad znika
a jednak jesteśmy ty z buku ja dębem
o kłos - nigdy bliżej ni dalej nie będzie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz