piątek, 7 listopada 2014

daleko






śpię? nie śpię? nie wiem. bo to, że nie śnię od dobrych kilku dni, to akurat wiem na pewno. dziwny ten stan, nienaturalny, wypełnia mnie niepokojem sprawia, że czuję się wybrakowana, półpełna, do not enter - does not exist. ale nie o tym, to przecież tylko tło. blady symptom zmian, które mi narzucasz. moje niesny rozsiewają się czerwonymi plamami od prześcieradła po szyję. ciśnie(m)nie. jałowy bezsen. dusi parcie na koniec, mówisz trzeba, mówisz powinnam, dla twojego dobra - przekonujesz.  za naszą wolność i waszą - spycham kpinę w najdalszy okręg ust. znów tak samo. znów nam biją te złe serca w głowach, na alarm biją, wpierdalają się w kosmos i nic już, zupełnie nic, nie stoi na przeszkodzie. wybieram numer. nie powiem ci, że  s h e c a t  przyszedł dokładnie w chwili, w której składałam - ze słów, znaków i drgań składałam ciebie. to tylko ja - chciałabym powiedzieć, skłamać, udać silniejszą. dozuję się w eter przez kilka sygnałów, zadurzona, zintegrowana z ciszą, zaaplikowana jak chemia, która wyniszcza, pozwalając przetrwać. i jesteś. i słyszę cię. skomasowany w brakującym płacie mózgu stajesz się zmysłem.








2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz