czwartek, 12 grudnia 2013

wiruj, horyzoncie!





kiedy przyjdzie wreszcie
noc jak antidotum
zedrę z morfeusza
każdą z wilczych pokus
chora na pustynię
wyśnię sobie źródła
w siebie wleję z pustych
niech nastanie próżnia
uwierz we mnie uwierz
завтра сделать пуле
нужно это надо
больше уж не будет
by nie stało wadium
czym nie byłem w tobie
stanem zbyt splątanym
jesteś jeszcze powiedz
czy li cień to tylko
trzyma mnie za rękę
bielą cieniem ciszą
byłam jestem będę
szklanką do połowy
drugim dnem i trzecim
końcem noża który
zawsze tylko w plecy
pędem co w objęciach
gór pożera mile
drzewem bez korzeni
snem bez świtu - vide!





2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz