z
twoich oddechów zbudujemy igloo
a
ja jak westa w miejsce na ognisko
naznoszę
kurzu z kart zatęchłych listów
o
latach które nigdy się nie spełnią
(ciągle
zbyt zimno) dorzuć jeszcze słowa
żadnych
półzwycięstw wszystko albo wcale
trzaskają
warstwy (ciepło coraz cieplej)
topnieje
igloo
nie!
- to ja się palę
(to
przyszła wiosna
taka
z pękiem kluczy)
nic
nam po sobie
stara
nowa wiedza
żal
rzucić w ogień
jeśli
było światem
jeśli
nie było
z
dymem puścić nie żal
(na
drugim brzegu snu królują drzewa)
po
co ci klucze wiosno pyta popiół
zielona
pani tylko się uśmiecha
wskazując
bramę (z błyskiem drwiny w oku)
i
patrzy popiół (choć dotknąć nie może)
za
bramą łąka - obietnica śniadań
z
liści talerze lampka rosy z miodem
z
kwiatów jabłoni będzie biała flaga
2020
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz